Enjoy Tufting Studio – rozmowa o tuftingu, rękodziele i inspiracjach

Enjoy Tufting Studio to polskie studio, które przekształca włóczkę i kolory w unikalne tekstylne dzieła sztuki – od ręcznie tuftowanych dywanów po dekoracyjne obrazy i instalacje. Marka łączy pasję do rękodzieła, precyzję i kreatywność, oferując projekty, które nie tylko zdobią wnętrza, ale też opowiadają historię i wprowadzają emocje do przestrzeni.

W naszej rozmowie z Karoliną – twórczynią studia, poznacie proces powstawania projektów, inspiracje, wyzwania i radość tworzenia, która stoi za każdym dywanem czy obrazem. Ale nie tylko słowami chcę Wam pokazać świat tuftingu – podczas naszej sesji wizerunkowej uchwyciłyśmy detale, kolory i charakter projektów, które sprawiają, że każdy element staje się niepowtarzalnym doświadczeniem wizualnym. To opowieść o twórczości, rękodziele i sztuce użytkowej, która łączy praktykę, pasję i emocje.

Historia Enjoy Tufting Studio

Jakie były największe przeszkody na drodze do rozwinięcia własnego studia tuftingu?

Obawy, czy sobie poradzę, strach przed porażką, syndrom oszusta, głos „co ludzie pomyślą”. Musiałam nauczyć się ufać sobie, dać sobie prawo do błędów i działać, mimo że nie wszystko było gotowe i dopięte na ostatni guzik.

Pomogła mi metoda małych kroków, ale też przyszedł w końcu moment, w którym musiałam podjąć duże decyzje – wynajęcie nowego studia, zamówienie dużej ilości sprzętu i materiałów, remont – które wymagały odwagi i zaufania, że to, co tworzę, ma sens. I że dam radę, nawet jeśli nie wszystko pójdzie idealnie.

Czy miałaś momenty zwątpienia? Jak sobie z nimi radzisz?

Mam jej bardzo często. W takich momentach pomaga mi poczucie wdzięczności za to, co już mam i co udało mi się zbudować. Może zabrzmi to nietypowo, ale chcę się tym podzielić – rozmawiam wtedy sama ze sobą. W myślach, czasem na papierze. W drugiej osobie, jakbym mówiła do bliskiej przyjaciółki. Robię małą retrospekcję – przypominam sobie, co już przeszłam i co osiągnęłam. To daje mi siłę. I wtedy zwątpienie powoli odchodzi.

Proces twórczy – od pomysłu do gotowego projektu

Twój proces twórczy – jest bardziej spontaniczny czy zaplanowany? Jak wygląda droga od pomysłu do gotowej pracy?

Zdecydowanie zaplanowany. Najpierw powstaje szkic projektu w zeszycie lub na iPadzie, następnie dobieram do niego kolory. Zdarza się, że tworzę próbki kolorów, bo kolor włóczki w motku na półce różni się od tego już utkanego na ramie. Czasem testuję też rodzaje ściegów, żeby zdecydować których chce użyć. Dopiero później przenoszę wzór na materiał, na którym będę tuftować. Zaczynam tuftować… i po kilkudziesięciu godzinach powstaje tekstylny obraz lub dywan.

Czy zdarza się, że w trakcie pracy projekt zaczyna „żyć własnym życiem” i odbiega od pierwotnego planu?

W pracy nad projektami na zamówienie zawsze trzymam się ustalonych ram i założeń, ale podczas pracy nad „swoimi” projektami może zdarzyć się wszystko – może zwiększyć się wymiar, zmienić kolor, kształt.

Jaka była Twoja najbardziej wymagająca realizacja i dlaczego?

Dla mojego synka. To jedyny Klient, któremu nie odmówię żadnej realizacji, ale jest on również najbardziej wymagający. Zwraca uwagę na każdy detal i z uroczą bezpośredniością informuje mnie o swoich przemyśleniach na temat tworzonego dla niego projektu na każdym etapie realizacji. 🙂

Inspiracje i podejście do tuftingu

Prowadzisz warsztaty – czy zauważyłaś jakieś ciekawe zależności między charakterem uczestników a ich podejściem do tuftingu?

Zdecydowanie widać zależność. Zdarza się, że ktoś przychodzi z podejściem: „Muszę to zrobić idealnie” – i zanim jeszcze zacznie, już się stresuje, że coś nie wyjdzie. A obok ktoś inny mówi: „Pierwszy raz to robię, zobaczymy co z tego będzie!” – i totalnie się w procesie zatraca.

Czasem warsztaty to trochę jak mini sesja arteterapeutyczna – bo to, jak podchodzimy do procesu tuftingu, często pokazuje, jak podchodzimy do siebie. Największe sukcesy to nie te najbardziej równe ściegi, tylko momenty, kiedy ktoś mówi: „Wow! Udało mi się!” – to poczucie dumy z siebie jest bezcenne.

Radość z tworzenia i odbioru projektów

Jakie uczucie towarzyszy Ci, gdy widzisz, że Twoje prace stają się częścią czyjejś przestrzeni?

Duma, satysfakcja.

Widzę moją pracę w kontekście jakiejś przestrzeni i to nagle wszystko ożywa. Przedmiot, który wcześniej był tylko pomysłem, staje się częścią czyjegoś domu, rytmu dnia, estetyki. To uczucie, że coś stworzonego moimi rękami komuś towarzyszy na co dzień, daje ogromną radość i sens temu, co robię.

Jakie reakcje ludzi najbardziej Cię zaskoczyły? Czy zdarzyło się, że klient przyszedł z nietypową historią, którą chciał uwiecznić w dywanie?

Nie było reakcji, które by mnie zaskoczyły, ale niektóre indywidualne zamówienia naprawdę wywołują uśmiech.

Często zgłaszają się osoby, które chcą stworzyć bardzo spersonalizowany dywan albo obraz – zazwyczaj na prezent. Projekt dopasowujemy wtedy do osoby obdarowywanej, do jej historii, pasji, wnętrza. To miłe obserwować, jak dużo czułości i troski ludzie wkładają w taki gest.

Tufting w Polsce i w świecie designu

Jak wygląda polska scena tuftingu? Czy masz kontakt z innymi twórcami w tej dziedzinie?

Polska scena tuftingu dopiero się rozwija, ale to właśnie sprawia, że jest tak ekscytująca. Coraz więcej osób tworzy dywany, eksperymentuje z kształtami, kolorami, formatami. Ale to wciąż początek – ogromne pole do eksplorowania stylów, technik i form prezentacji dopiero się otwiera.

Mam kontakt z pojedynczymi twórcami, ale marzy mi się coś większego. Chciałabym w przyszłości stworzyć kolektyw, przestrzeń do spotkań, wystaw, współpracy. Pokazać, że tufting może być czymś więcej – że może być formą ekspresji, sztuką użytkową, medium do opowiadania historii.

Wierzę, że mamy ogromny potencjał, żeby rozwinąć w Polsce tufting.

Czy traktujesz tufting bardziej jako rzemiosło, czy formę sztuki? A może to połączenie obu tych rzeczy?

Definicja rzemiosła i sztuki coraz bardziej się przenika – i bardzo mnie to cieszy.

Dla mnie tufting jest jednym i drugim. To rzemiosło, bo opiera się na technice, powtarzalności, pracy rękoma. Ale jednocześnie to forma ekspresji – sposób na wyrażenie emocji, estetyki, historii.

To właśnie w tej płynności – między użytkowością a wolnością twórczą – tufting jest dla mnie najbardziej fascynujący.

Jak myślisz, jak będzie wyglądała przyszłość tuftingu? Czy jest coś, co chciałabyś, żeby zmieniło się w tej branży?

Mam nadzieję, że tufting będzie rozwijał się w stronę większej różnorodności – zarówno formalnej, jak i estetycznej.

Chciałabym, żeby był coraz częściej postrzegany nie tylko jako rękodzieło, ale jako pełnoprawna forma sztuki użytkowej.

Marzy mi się więcej współpracy między twórcami, obecność tuftingu w kontekście designu, ale też większa świadomość wśród odbiorców.

I mam też nadzieję, że tufting jako forma warsztatowa stanie się równie popularny jak ceramika czy malowanie. To niesamowicie relaksujące zajęcie – pozwala się wyciszyć, wejść w kontakt z materiałem, stworzyć coś własnymi rękami. Coraz więcej osób szuka takich doświadczeń – i tufting świetnie się w to wpisuje.

Jakie miejsce Twoim zdaniem tufting zajmuje w świecie designu wnętrz i sztuki użytkowej?

To miejsce dopiero się tworzy. Dywany typu hand-tufted nie są niczym nowym w świecie designu wnętrz, ale mało kto wie, że można zamówić w Polsce w pełni personalizowany, wielkoformatowy dywan – tworzony ręcznie, lokalnie, na zamówienie.

Tekstylne obrazy czy obiekty dekoracyjne wykonane metodą tuftingu to wciąż nisza, szczególnie jeśli chodzi o sztukę użytkową. Ta dziedzina ma ogromny potencjał, ale wymaga jeszcze sporo edukacji – zarówno po stronie klientów, jak i projektantów wnętrz.

Mam nadzieję, że z czasem tufting przestanie być postrzegany jako jednorazowy trend, a stanie się trwałym elementem współczesnego projektowania.

Portret w przestrzeni kreatywnej podczas sesji brandingowej

Marzenia i rozwój marki

Gdybyś mogła stworzyć dowolny projekt, bez ograniczeń czasowych i budżetowych, co by to było?

Bez wahania – ogromna tekstylna instalacja. Taka, która zajmuje całą przestrzeń – może galerię, może pusty budynek – i wciąga odbiorcę do środka. Złożona z wielu warstw, tekstur, form – nie tylko do oglądania, ale też do doświadczania. Chciałabym, żeby można było jej dotknąć, usiąść na niej, poczuć materiał pod ręką. Żeby była czymś pomiędzy sztuką a przestrzenią do bycia

Czy jest jakieś marzenie zawodowe, które wciąż czeka na realizację?

Tak – ta ogromna tekstylna instalacja, o której właśnie wspomniałam. To marzenie, które ciągle we mnie siedzi i powoli dojrzewa. Wiem, że kiedyś je zrealizuję. To coś, co łączy wszystkie moje pasje: tekstylia, pracę rękami, budowanie nastroju i tworzenie doświadczenia dla innych.

Jakie masz plany na rozwój Enjoy Studio? Czy marzy Ci się coś więcej niż tylko tufting – np. nowe techniki, może współpraca z projektantami wnętrz?

Planów jest dużo – naprawdę dużo. Ale wierzę, że o planach się nie mówi, tylko się je realizuje. Dlatego na razie po prostu zapraszam do śledzenia mojej drogi. Tufting to moje medium i chcę je dalej rozwijać – w nowych formach, skalach i kontekstach.

Porady dla początkujących twórców

Gdybyś miała przekonać kogoś, kto nigdy nie słyszał o tuftingu, żeby spróbował tej techniki – co byś powiedziała?

Dlaczego warto spróbować tuftingu? Bo to:

  • satysfakcja z tworzenia czegoś od zera,
  • totalny relaks – serio, można się w tym zatracić,
  • możliwość zrobienia własnoręcznie dywanika, obrazu, ramy do lustra,
  • magia – z kupki włóczki powstaje piękny przedmiot.

Tufting to świetna forma odpoczynku i wyrażenia siebie – nie trzeba mieć doświadczenia, tylko chęć spróbowania.

Jaką radę dałabyś osobom, które myślą o rozpoczęciu własnej kreatywnej działalności, ale boją się zrobić pierwszy krok?

Nie czekaj z rozpoczęciem, aż wszystko będzie idealne – bo nigdy nie będzie. Zacznij od tego, co masz. Mały krok też jest krokiem. Strach będzie. Ale z czasem robi się mniejszy, a pewność rośnie z działaniem, nie z myśleniem.

Daj sobie prawo do błędów i przypomnij sobie, po co w ogóle chcesz to robić. Z pasji, z potrzeby tworzenia – i to jest najważniejsze. Reszta przyjdzie z czasem.

Opinia o sesji

Podczas sesji czułam się swobodnie i bardzo zaopiekowana.

Karolina – Enjoy Tufting Studio

Poznaj inne historie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *