Manufaktura Staroci to miejsce, w którym pasja do historii i piękna przedmiotów łączy się z kreatywnością i wyobraźnią. Każdy element w kolekcji opowiada swoją historię – od perełek znalezionych na pchlich targach, po rekwizyty wykorzystywane w realizacjach florystycznych i eventowych. Tutaj stare przedmioty odzyskują życie i zyskują nowe znaczenie.
W tym artykule twórcy Manufaktury Staroci (Zosia i Dawid) opowiadają o swojej drodze – od pierwszych fascynacji antykami po budowanie profesjonalnej wypożyczalni rekwizytów. Sesja produktowa to wizualna opowieść o przedmiotach z kolekcji i unikalnej atmosferze marki, gdzie każdy detal ma znaczenie.
Historia i geneza Manufaktury Staroci
Skąd wzięła się idea Manufaktury Staroci?
Z potrzeby serca i gdyby nie ona to chyba nie ruszyłabym się w naszym mieszkaniu hah 😅, bo kocham wyszukiwać perełki. Od dziecka z mamą szwendałam się po pchlich targach, a potem zaraziłam tym Dawida. Początkowo udawał, że „tylko popatrzy”, a teraz sam wypatrzy spod warstwy kurzu takie perełki, że szok. To było tylko kwestią czasu, kiedy z hobby zrobi się coś więcej.

Co sprawia, że przedmioty z przeszłości są dla Was tak wyjątkowe?
Bo mają duszę. Serio – nie da się tego inaczej nazwać. Każdy przedmiot z przeszłości niesie ze sobą jakąś historię, czasem nawet kilka pokoleń wspomnień. W przeciwieństwie do dzisiejszych „szybkich” rzeczy, te stare są solidne, naturalne, przemyślane. Wykonane z takich materiałów, które pięknie się starzeją – drewno, len, porcelana. Czas działa na ich korzyść – rysy, przetarcia, patyna… to wszystko tylko dodaje im charakteru. No i ta magia, kiedy patrzysz na coś i zastanawiasz się, kto tego używał przed Tobą, jaka była jego historia. To jak podróż w czasie, tylko bez wehikułu.
Czy pamiętacie pierwszy przedmiot, który „uratowaliście” i daliście mu nowe życie?
Szczerze? Trudno mi powiedzieć, który był pierwszy, bo na początku to wszystko działo się bardzo naturalnie. Wspomagałam się po prostu tym, co miałam pod ręką – dosłownie. Zaczęło się od rzeczy z mojego rodzinnego domu. Zbierałam wszystko, co wydawało mi się choć trochę ciekawe, co widziałam, że może się przydać przy jakiejś realizacji florystycznej. A potem… zaczęły się poszukiwania. Kupowanie. Ratowanie. I tak zupełnie organicznie, z tej naszej florystycznej pasji i niekontrolowanego zbieractwa, wyrosła Manufaktura Staroci. Bo tego wszystkiego zaczęło się robić po prostu… dużo. A skoro już to wszystko mieliśmy, to pomyśleliśmy: czemu by się tym nie podzielić z innymi?
Inspiracje i proces poszukiwania unikalnych przedmiotów
Skąd czerpiecie inspirację do poszukiwań nowych przedmiotów?
Zewsząd! Ale najbardziej z podróży i pchlich targów – tam czuję się jak dziecko w sklepie z cukierkami. Czasem coś zobaczę i już w głowie pojawia się cała scenografia.
Czy planujecie rozszerzyć swoją ofertę o nowe kategorie rekwizytów?
Tak! Co roku dodajemy coś nowego. Mamy tyle pomysłów, że czasem musimy sami się hamować. Ale w planach są m.in. większe konstrukcje plenerowe i… no dobra, nie zdradzę wszystkiego!
Jak wygląda proces selekcji i odnawiania przedmiotów?
Selekcja? Głównie sercem. Jak czuję, że coś „ma to coś” – biorę. A potem często się okazuje, że był to strzał w dziesiątkę. Odnawianie to z kolei trochę magii, trochę szlifierki, dużo miłości i czasem przekonywania Dawida, że „naprawdę to ma sens”.
Emocje i historie kryjące się za przedmiotami
Jakie emocje chcecie wywołać u osób, które korzystają z Waszych rekwizytów?
Chcemy zabrać ludzi w podróż – nie tylko w czasie, ale też do miejsc, których na co dzień nie mają okazji doświadczyć. Dzięki naszym przedmiotom można stworzyć zupełnie nową przestrzeń – taką, w której na chwilę można się zatrzymać, zachwycić, oderwać od codzienności.
Otaczamy się tym, co wyjątkowe, a często niedostępne na co dzień – stare drewno, koronki, porcelana, meble z duszą. To trochę jak spełnianie małych aranżacyjnych marzeń – bez konieczności posiadania wszystkiego na własność. Chcemy, żeby każdy mógł poczuć się jak bohater niezwykłej opowieści, w której klimat tworzą najpiękniejsze detale.
Jakie historie kryją się za najciekawszymi przedmiotami w Waszej kolekcji?
Oj, mamy prawdziwe perełki z historią – i to dosłownie. Jednym z naszych skarbów są koronkowe obrusy, które szydełkowała jeszcze moja pra pra babcia. Jak o tym myślę, to aż się wzruszam – to nie są tylko obrusy, to kawałek rodzinnej historii, który teraz żyje na nowo podczas sesji czy przyjęć. Każdy z tych obrusów jest jak małe dzieło sztuki, które przetrwało pokolenia i dalej zachwyca. Ale mamy też bardziej “przygodowe” znaleziska – jak stół z kurnika, który był skazany na porąbanie do kominka, a dziś robi furorę, czy warsztatowy blat, który po zdjęciu farby okazał się… eleganckim barem! Każdy przedmiot to nie tylko historia jego pochodzenia, ale i nasza – bo często wiąże się z przygodą jego odnalezienia i ratowania.
Macie swoją ulubioną „perełkę”, która zawsze robi wrażenie na klientach?
To trudne pytanie, bo każdemu wpada w oko coś innego. Czasami to vintage sofa, innym razem ogromne lustro, a jeszcze innym – kryształowe szkło czy patery jak od babci z kredensu, które wyglądają jakby miała sto lat przygód za sobą. Ale myślę, że największe „wow” pojawia się, gdy klienci wchodzą do naszego magazynu i widzą… ile tego wszystkiego jest! Ta ilość, różnorodność, detale, nietypowe elementy i rzeczy, które teoretycznie nie powinny pasować do aranżacji, a jednak robią robotę – to właśnie to robi największe wrażenie. Nie mamy jednej, konkretnej perełki. Mamy całe pudełko niespodzianek.
Styl i oferta Manufaktury Staroci
Czy macie ulubiony styl, po który najchętniej sięgacie?
Zdecydowanie – brak stylu! Nie lubimy się szufladkować. Czasem idziemy w modern, innym razem w retro glamour, a jeszcze innym w klimat jak z babcinego strychu. Wolność twórcza to nasze paliwo.
Jakie elementy najczęściej wypożyczają Wasi klienci na różne wydarzenia?
Meble do stref chill – leżaki, fotele, skrzynie, kanapy. Klienci chcą, żeby ich goście czuli się jak na najfajniejszym garden party ever. No i oczywiście wszelkie unikatowe detale – od koronek po stare ramy.
Czy zdarza się, że realizujecie indywidualne projekty na specjalne zamówienie?
Można powiedzieć, że tak – choć bardziej przy okazji projektów, które tworzymy w naszej florystycznej pracowni PETITE FLEUR. Bardzo często pod konkretne realizacje wyszukujemy nowe, wyjątkowe elementy, które później trafiają do Manufaktury i stają się dostępne także dla innych klientów. Jeszcze nie zdarzyło nam się, żeby ktoś przyszedł tylko do Manufaktury z indywidualnym zamówieniem, ale szczerze? Nie możemy się już doczekać takiego projektu! Bo tak naprawdę każda nasza florystyczna realizacja to indywidualna historia, dla której potrafimy wygrzebać najwspanialsze perełki. Wszystko po to, żeby ten jeden dzień był dokładnie taki, jak sobie wymarzyli.
Plany na przyszłość i rozwój marki
Jakie są Wasze marzenia związane z rozwojem Manufaktury Staroci?
Marzy nam się dopracowanie naszego showroomu tak, żeby nie tylko zachwycał, ale też był dostępny dla wszystkich – bez wyjątku. Chcemy, żeby każdy wiedział, że może wypożyczyć nasze skarby na każdą okazję, nie tylko wielkie eventy. Urodziny, święta, rodzinny obiad czy wieczór z przyjaciółmi – każda okazja jest dobra, żeby poszaleć z wyobraźnią. A z nami można to zrobić bez konieczności kupowania rzeczy, które później będą tylko zbierały kurz. Dajemy przestrzeń do tworzenia pięknych chwil – z klimatem, historią i duszą.


































